Strony

czwartek, 3 listopada 2016

#4 Carpe Noctem

Carpe Noctem(łac.) czyli chwytać, zawładnąć nocą. A kto włada najczęściej naszymi nocami? Sny.

 Otóż tak moi drodzy, dzisiaj post o snach. Poświęcę go głównie na opisanie, czym właściwie są sny.
Według wielu ludzi sny generowane są na podstawie naszych myśli, wspomnień czy rzeczy, które robiliśmy w ciągu dnia. To fakt, z tego głównie składają się sny, ale nie tylko. To nie są tylko takie mieszanki bez znaczenia. Istnieją sny prorocze i inne rodzaje snów, które mają silny związek lub wpływ na nasze życie, a raczej ciężko byłoby z powyższej mieszanki utworzyć plan dnia, wydarzenia, które jakimś  cudem wydarzy się za jakiś czas.

Osobiście uważam, że one są bardzo ważnym elementem w życiu człowieka, ważna, przede wszystkim, jest ich interpretacja. W końcu trzeba jakoś odróżnić zwykły, niewiele znaczący sen od tego, który nas ostrzeże przed czymś czy jakkolwiek pomoże etc. Chciałabym tutaj nawiązać do jakże powszechnych senników, a więc nie należy w 210% sugerować się nimi, bo wielu z nas ma jakieś swoje motywy senne zakodowane, które dla nas znaczą jedno, a w senniku jest podawane drugie.

 Oczywiście niektóre schematy się powielają, ale należy pamiętać, że to nasze, indywidualne sny,  o naszym własnym życiu, więc nieco się różnią, bo w końcu każdy z nas ma inne priorytety, doświadczenia itd. Większość ludzi, jak nie każdy, ma takie swoje własne symbole w snach. Np pani Kowalskiej się przyśni żaba to ona już od razu wie, że jutro będzie padać, a jeśli pani Nowak się przyśni ta sama żaba to dla niej jest znak, że jutro przyjedzie ktoś z rodziny, a w senniku może być  napisane jeszcze coś innego itd. itd. ;)

To tak opisałam to bardzo ogólnie i obszernie, aby tylko przekazać moją teorie, a zgłębiać w różne tematy będę się  potem. :)



A teraz ja sama dam moim snom zawładnąć moją nocą. :D



Carpe Noctem, jedna z ulubionych bluzek. :)

wtorek, 1 listopada 2016

#3 Ghosts

Z okazji Halloween, które i tak w Polsce nie jest zbyt ochoczo 'świętowane', bo Kościół tego zabrania, post o duchach.
*post pewnie pojawi się po północy, czyli po Halloween, ale dopiero teraz mam czas ;c *
Chciałabym dzisiaj opowiedzieć o tym jak do takich rzeczy podchodzą ludzie z mojego otoczenia, ale głównie o moich osobistych doświadczeniach z nimi związanymi.

Otóż wielu ludzi po prostu nie wierzy w coś takiego jak duch, byt, demon etc. Krótko i na temat, w powody nie wnikam. Ale jak już są osoby, które wierzą w takie rzeczy to zazwyczaj dzielą się na dwie grupy: 1. wierzące ogółem w różne byty, 2. wierzące jedynie w duchy zmarłych.
  Z jedną osobą z drugiej grupy żyję pod jednym dachem i jest to moja mama. :) Opowiadała mi nawet jak swego czasu wywoływała duchy naszych bliskich, ich reakcje były co najmniej ciekawe, aż do dziś mam w domu stolnicę z narysowaną  przez moją mamę tablicą ouija (czyt. łidża). Co prawda nie wygląda dokładnie tak jak są przedstawiane na ogół, ale ważne, żeby dało się porozumieć ze zmarłym bliskim. Przytoczę jedną jej historyjkę, w mocnym skrócie. Któregoś razu wywołała dziadka, nie mam pojęcia jak zaczęła z nim rozmowę, ale w trakcie niej on jej powiedział, że wszystko w porządku, ale bolą go nogi, więc niech ona go już nie wywołuje. Szczery nawet po śmierci. ;)
  Ja osobiście należę do tej pierwszej grupy, według mnie wśród nas są różne byty. Wierzę w to, że duchy naszych bliskich nie są złe dla nas, a jak już to bardzo, ale to naprawdę bardzo rzadko, a skoro istnieją sytuacje gdzie kogoś prześladuje ewidentnie zły byt, np. demon, chociaż nikomu tego nie życzę, to raczej nie jest to ktoś bliski. Zmarła rodzina zazwyczaj 'odwiedza' nas bo czegoś potrzebują bądź chcą nam pomóc, ostrzec etc. Kiedyś miałam taką sytuację, że będąc na dworze z przyjaciółką (od razu mówię, że miałam ok. 8lat) 'spotkałam' mojego zmarłego tatę, biegł wzdłuż bloku, zatrzymał się, pomachał mi i znikł. Nie wiem jak mam to rozumieć do dziś, lecz wydaje mi się, że wcześniej nie zdążył się pożegnać, więc chciał to nadrobić. Całkiem możliwe.
 
  Dopowiem, że zdarzają się osoby wśród moich znajomych lub po prostu jakieś osoby, które zawzięcie się ze mną wykłócają o to, że duchów nie ma. Zazwyczaj nie dyskutuję z nimi zbyt długo bo to nie ma sensu, zwłaszcza gdy moje argumenty, które opieram na doświadczeniu są negowane słowami 'ale wszystko da się racjonalnie wytłumaczyć'. Znajome słowa, prawda? Dosyć często używane przez takie osoby, szkoda, że nie wszyscy potrafią mi te zdarzenia racjonalnie wytłumaczyć.


Na dziś to tyle! :)


https://www.instagram.com/p/BMPpzn1Av3Z/?taken-by=mayleneex
Mój makeup na halloween. :D

niedziela, 30 października 2016

#2 Fucking World

  Pierwszy tematyczny post na tym blogu będzie dotyczył mojego WRAŻENIA związanego z życiem.
  Otóż mam tu na myśli to, że już kilka lat chodzi za mną taka myśl, iż ja jestem głównym punktem świata, a wszystko co jest wokół mnie jest tak jakby tylko dodatkiem. Mam odczucia, że poza tym co jest obok mnie nie ma nic (może to przekonanie sprawia, że nie jestem zbyt empatyczna).Wszystko jest zależne ode mnie. A więc jeśli mam złą sytuację i mocno wierzę, że ona minie, wyjaśni się to naprawdę tak się stanie. Dotyczy to różnych kwestii, wartości etc.
Ogólnie cały mój życiorys w jakiś sposób jest zaplanowany, ale to nie znaczy, że nie mam żadnego wpływu na niego.
   Warto jest także dążyć do własnych marzeń, celów itd., bo one kształtują dalszą część życia.
Brnąc w tej kwestii, pragnę powiedzieć, że powszechnie negowany egoizm nie jest zły. Bo jeśli my się nie zainteresujemy, ani nie zajmiemy naszym życiem to kto to zrobi?
Oczywiście jak wszystko egoizm także ma jakieś granice, ale nie jest tak, że w ogóle jest niepotrzebny, zły, przeszkadza itd. Jest potrzebny i jak najbardziej normalny, ale po prostu trzeba, tak jak nad wszystkim, panować nad nim.
A więc spełniajcie swoje marzenia, cele. Żyjcie pełnią życia, cieszcie się  chwilą, róbcie to co kochacie.
Sprawiajcie, aby wasze życie było wspaniałe.

*używając w treści podmiotu 'ja' miałam na myśli każdą oddzielną jednostkę na ziemi*




A tak ja spełniam marzenia.

PS.Mam nadzieję, że treść jest zrozumiała, nie do końca wiedziałam jak to wytłumaczyć. ;)

sobota, 29 października 2016

#1 Kill em with kindness

Kill em with kindness - taki miał być adres bloga, ale był niedostępny, więc postawiłam na jego łaciński odpowiednik Em misericordiam cum interfice
Wbrew powyższym pozorom nie będzie to blog o Selenie Gomez, czy innych celebrytach.

Ten blog będzie podstawą do mojej książki, moim wspomagaczem. Poruszane będą tematy dot. tytułowej egzystencji. Psychiki, parapsychiki, snów, teorii na temat życia.

Ale to nie będą ogólnie znane wartości, tylko moje zdanie. To co ja o tym wszystkim sądzę. Tak jakby MOJA WŁASNA TEORIA EGZYSTENCJI.    


*całkiem możliwe, że czasami zjawią  się posty odbiegające od ogólnej tematyki bloga*
  
Do zobaczenia wkrótce!